Legendy są piękne

Legendy mają zawsze w sobie ziarno prawdy. W Opatowie ciekawych historii naprawdę nam nie zabraknie. Pierwsza odnosi się do zakonnika, Karola Lezieniewicza. Był to nie byle jaki zakonnik. Podobno, kiedy pożar, który zaczął trawić klasztor ugasił, czyniąc znak krzyża. Kiedy umarł, został złożony w lessowej ziemi, która wręcz zabalsamowała jego ciało. Kiedy kilka lat potem zakonnicy niedbale śpiewali w chórze, rozległ się wielki huk, który dochodził z podziemi. Okazało się, że spadło wieko trumny. Natomiast co było najdziwniejsze. Ręka zmarłego groziła zakonnikom, którzy zaniedbywali swoje obowiązki. Nie dało jej się ułożyć. Dopiero na posłuszeństwo zakonne, zmarły znów ułożył ją na piersi. Druga zaś legenda opowiada o niesłusznym ukaraniu mistrza Morawa, który rzucił zaklęcie na Opatów. Podobno kiedy Szydłowiecki przejął miasto, kazał wybudować sieć wodociągów. Ostrzegł, że od ich jakości zależy zapłata. Morawa jednak musiał wyjechać, a pracownicy niedokładnie wybudowali tą sieć. Szydłowiecki oczywiście zmniejszył zapłatę . Więc pewnego dnia mistrz Morawa przybył w worku pokutnym do kolegiaty i oznajmił, że został oskarżony, a przecież jest niewinny. Rzucił zaklęcie na sieć wodociągów i do dzisiejszego dnia dochodzi do awarii wodociągowych… Czyżby wodociągi były aż tak nie szczelne? I czy zakonnik Karol naprawdę mógł pokazać swoje niezadowolenie? Prawdopodobnie tak…

Witam! Mam na imię Patrycja i zapraszam Was do lektury mojego bloga. Serdecznie chciałabym Was zaprosić, ponieważ wiem, że temat wiedzy jest dla Was bardzo ważny - no bo przecież tu jesteście!
error: Content is protected !!